Obserwatorzy

Czytasz te opowiadanie (chcę wiedzieć, ile was jest)?

czwartek, 5 lipca 2012

Chapter Fifth

Telefon Louisa wciąż dzwonił, co zaczynało już mnie irytować. Jednakże dalej stałam wtulona w Lou na parkiecie. Mogłam mu wybaczyć, lecz sama nie wiem, dlaczego w taki łatwy sposób. Muszę przyznać, że jego słowa mocno mnie zraniły, ale on sam ma na mnie tak dziwny wpływ, więc jestem pewna, że żałuje swojego poczynania. Louis zacisnął ucisk na moich biodrach. Całe moje ciało przywarło do niego. Czułam ten zajebiście pociągający zapach perfum. I znów ten pieprzony telefon.

-Wiesz, może chodźmy odpocząć- zaproponowałam, na co pokiwał głową i złapał za rękę, prowadząc w stronę naszego boxu. Harry i Zayn ostro się kłócili, a Bad Boy miał w oczach łzy. Podeszłam do nich i przykucnęłam

-Co się stało?- zapytałam

-Harry chce mi zabrać Sydney!- wrzasnął łkający Zayn, na co ja starałam się nie wybuchnąć śmiechem -Sama się do mnie przystawiała! Powiedziała, że już jej nie doceniasz!- odparł Harry
-Kto to jest Sydney?- zapytał Lou
-Lusterko Zayna- mówiąc to wybuchłam śmiechem.

Za namową chłopców znowu przesadziła z alkoholem, jednakże dzisiaj to już maksymalnie, ale i tak dalej pochłaniałam kolejne drinki. Nie byłam w stanie utrzymać pionu, a głowa leciała w dół. W głowie miałam warkot, co to kurwa? Kosiarka?



Napotkała wzrok Louisa, chyba zauważył, że mi już wystarczy. Byłam zalana w trzy dupy
-Może wracajmy już do domu, co?- zapytał Liama, na co odpowiedział twierdząco.

Wziął mnie pod ramię mnie i Nialla, a Liam Harrego i Zayna.

Trzymał mnie mocno i pewnie. Nie ważne, że po drodze kilka razy zgubił Nialla. Li prowadził, pozostałych chłopaków wepchnęli na tyły, a Lou posadził mnie na miejscu obok siebie. Ruszyliśmy. Skuliłam się zaciskając dłonie na kolanach Boże, jak w tym samochodzie pizgało.

***Z perspektywy Louisa***

Jechaliśmy w stronę naszego domu. Cieszyłem się jak debil, ale nie dałem tego po sobie poznać. Dlaczego? Bo znowu mogłem być tak blisko Rosalie. Nie chodzi o to, że ją kocham, jest dla mnie przyjaciółką. Myślałem nad tym co Ros powiedziała mi na temat Eleanor. To rzeczywiście tak wygląda? Miała rację, czuję się jak na smyczy. Ale kurwa kocham ją mimo tego, co wyczynia. Chore? Bardzo możliwe. Zerknąłem na dziewczynę, skulona cała się trzęsła

-Zimno ci?- zapytałem

-Troszkę- odparła cicho.

Zdjąłem swoją bluzę i zarzuciłem na jej ciało. Opatuliła nią swoje ramiona
-Dziękuje- posłała mi śliczny uśmiech.

Wyjrzałem rzez okno. Pozostało nam jeszcze jakieś 15 minut drogi. Znów spojrzałem na Rosalie, która dalej się trzęsła
-Chodź tutaj- powiedziałem i poklepałem miejsce obok siebie.

Spojrzała na mnie niepewnie
-Spokojnie, nie ugryzę- dodałem

Dziewczyna przysunęła się do mnie, jedną ręką przeplotłem przez jej ramiona, a drugą ścisnąłem w pasie.
-Ciepło?
-Tak, i to bardzo.

Poczułem znajome mi uczucie. Motylki w brzuchu? Ale dlaczego?
-Czyli topór wojenny zakopany- zapytał Liam, który przyglądał się nam z uśmiechem
-W razie czego mam jeszcze siekierę, tasak, łom i patelnię- powiedziała Rosalie, na co się zaśmialiśmy.
Po 10 minutach staliśmy na podjeździe
-No to świetnie- powiedział Li
-Co jest stary?
Chłopak wskazał palcem na podjazd, gdzie stał błękitny samochód
-No to mam przejebane- warknąłem.
Wraz z Liamem i Ros wysiedliśmy z samochodu. W tempie natychmiastowym podbiegła na mnie El lekko szturchając w tors
-Dlaczego nie odbierałeś?!- wrzasnęła
-Bo byłem w klubie- odparłem obojętnie, chciałem wejść do domu, lecz zatarasowała mi ręką drogę
-Powiedziałam, że masz nie chodzić do klubu!- nagle spostrzegła Ros -Co ona tu robi?
-No wiesz.. chyba stoi- powiedział Liam z tak zabawnym głosem przykładając rękę do czoła, że zacząłem się śmiać, wiedziałem, że chce się z niej ponabijać, lecz ja nie miałem mu tego za złe, pierwszy raz w życiu, ale dlaczego?.

Nagle Eleanor walnęła mi z otwartej ręki w policzek. Byłem wściekły, widać, że Li też
-Zabieraj się stąd!- warknął na nią Liam
-Louis, wsiadaj do samochodu!- wrzasnęła Eleanor.
No nie mogę, tego już za wiele..
-Słyszałeś, co powiedziałam?- podeszła do mnie szturchając mnie
I dopiero po tak długim czasie coś zrozumiałem, lampka się zaświeciła.
Odwróciłem się w stronę Rosalie -Chyba zerwę się z tej smyczy -powiedziałem do Ros, na co ta uśmiechnęła się do mnie.
Teraz znów stanąłem twarzą w twarz z El
-Zabieraj się stąd- powiedziałem do niej cytując Liama oraz udając jego głos. Przyjaciel był zdziwiony, ale po chwili zaczął się śmiać tak jak ja i Rosalie. Zaczęła wrzeszczeć. Popatrzyła na Ros, popchnęła ją na krawężnik

****Z perspektywy Rosalie****
Gdy to pyskate na szpilkach coś popchnęło mnie nie wytrzymałam. Koślawo zebrałam się z ziemi, gdy już byłam przy niej Lou złapał mnie w talii i odciągnął, dalej obejmując -Nie warto- szepnął mi do ucha, co spowodowało na moim ciele atak przyjemnego dreszczu
-Przestań ją dotykać!- wrzeszczała jak pojebana, co już mnie wpieniało
-Czy ty rozumiesz, że to koniec?- zapytał podirytowany Louis
-Masz minutę, żeby się stąd zabrać.. oo 58, 57 sekund, ale ten czas leci!- powiedział Liam.
Odwróciliśmy się i poszliśmy do domu. Usłyszałam tylko pisk opon, jak dobrze, że odjechała
-Chłopaki, odwieziecie mnie?- zapytałam, chciałam już w końcu iść spać
-Jest środek nocy, dzisiaj przenocujesz u nas- uśmiechnął się zadziornie Liam.
Byłam nieugięta, ale i tak udało im się namówić, abym została.
-Chodź, pokażę Ci pokój- powiedział Lou
Gdy byliśmy już na schodach usłyszeliśmy krzyki Liama
-Tylko żeby nie było z tego dzieci!
Zaczęliśmy się śmiać. Dziś nocowałam w przytulnym pokoiku, Lou dał mi także swoją koszulę.
-Na korytarzu jest łazienka, dobrych snów- powiedział
-Dziękuje- odparłam dając mu całusa w policzek.
Popatatajałam do łazienki, weszłam pod prysznic, oblał mnie strumień zimnej wody. O taaaaak.. tego właśnie potrzebowałam. Już lekko się otrząsnęłam. Wyszłam z kabiny i założyłam na siebie koszulę Lou. Przeglądnęłam się w lustrze. -Nie oddam mu już jej- pomyślałam.
Wróciłam do pokoju, wślizgnęłam się pod kołderkę i zamknęłam oczy. Dużo myślałam, gdy po chwili odpłynęłam.

Poczułam suchość w gardle. Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek w komórce- 3:14.
Wygrzebałam się z ciepłej pościeli i zeszłam na dół do kuchni. Podeszłam do lodówki i wyjęłam z niej butelkę wody, która po kilku sekundach była już pusta. Z racji tego, że dalej chciało mi się spać znów udałam się na górę. Będąc na korytarzu zobaczyłam otwarte drzwi prowadzące do pokoju Louisa. Po cichu podeszłam do nich. Chłopak siedział skulony na brzegu łóżka trzymając twarz w dłoniach. Było oczywiste, że coś jest nie tak. Nie zważając na to jak byłam ubrana (miałam na sobie tylko koszule Louisa, która tylko trochę zakrywała tyłek no i oczywiście majtki) po cichu weszłam do ciemnego pomieszczenia
-Louis...- zaczęłam
Chłopak podniósł głowę, spojrzał na mnie, po czym znów obrócił się patrząc w okno. Szłam w jego stronę i
usiadłam obok niego
-Lou, co się stało?- zapytałam cicho.
Znów spojrzał na mnie
-Miałaś racje- powiedział szeptem
-W jakiej sprawie?
-Co do El, jestem na smyczy, nie chcę już dalej tego ciągnąć
-Jesteś tego pewien?- ludzieee, po co ja o to pytałam.
Chłopak westchnął
-Jak najbardziej, tak, tak, jestem. Jak ja mogłem siedzieć w tym tak długo?
-Może dlatego, że ją kochałeś
-Lub po prostu się mną bawiła
-Nie była ciebie warta. Wiesz, czasem trzeba przeżyć jeden zawód serca, czasem dwa, aby w końcu znaleźć tą na całe życie. Dziewczyna, która nie potrafi docenić tego co ma, tak na prawdę nigdy na to nie zasłużyła Eleanor nie zasługuje- powiedziałam czochrając go po włosach, aby rozładować napięcie.
On uśmiechnął się szeroko, po czym przytulił mnie
-Dziękuje- szepnął mi do ucha
-Nie musisz, po prostu powiedziałam prawdę- odparłam.
Wstałam z łóżka w celu udania się do swojego pokoju, gdy oddalałam się, Lou złapał mnie za rękę
-Gdzie idziesz?- zapytał
-Spać, ty też musisz odpocząć zbyt dużo wrażeń jak na jeden dzień
-Zostań tu- powiedział błagalnym głosem
-A to dobry pomysł?
-Dla mnie bardzo dobry- uśmiechnął się łobuzersko.
Podeszłam do drzwi, zamknęłam je, po czym znów odeszłam do łóżka. Wślizgnęłam się w kołdrę. Przewróciłam się na lewy bok, gdy nagle ktoś objął mnie w talii. Ktoś, czyli pan Tommo.
-Dobranoc- powiedział
-Dobranoc.

Obudziłam się wtulona w tors Louisa, a on obejmował mnie ramieniem. Chłopak już nie spał a widząc to, że ja już też uśmiechnął się do mnie
-Długo nie śpisz?- zapytałam
-W ogóle nie spałem
-Dlaczego?- zdziwiłam się
-Bo w nocy pewna osóbka wtuliła się we mnie, a ja obserwowałem ją całą noc
-Przepraszam- wyszeptałam
-E tam, mi było bardzo miło- odparł z zadziornym uśmieszkiem

Zebraliśmy się na dół, ponieważ oboje zgłodnieliśmy. Byliśmy w świetnych humorach. Gdy byliśmy już w salonie zobaczyliśmy spanikowanego Liama, który ubierał buty 
-Co się stało?- zapytałam
-Zapomnieliśmy o chłopakach, dalej śpią w samochodzie- odpowiedział i pobiegł w stronę samochodu.
Wraz z Lou patrzyliśmy na siebie z taką miną o______0.
-Ja też muszę się zbierać-  powiedział Louis
-Idziesz gdzieś?
-Na chwilkę- uśmiechnął się cudnie
-Po co?
-Coś zakończyć- odparł.



_____________________________________
Witaaaam wasss <33
Troszkę mnie nie było, bo byłam u ciotki na wiosce, a na dodatek mój laptop dalej jest zepsuty. Dzisiaj rozdziału w ogóle miało nie być, ale z racji tego, że dziś Siostra kazała mi go napisać i nie dopuszczała innej myśli, to postanowiłam coś zamazać. Więc dziękujcie jej.
A teraz szantaż!   NOWY ROZDZIAŁ = 14 KOMENTARZY !!!!
Przepraszam, ale chcę, aby było ich więcej, i tak mam ich dużo, ale więcej czytelników nie zaszkodzi mi.
PO PRAWEJ STRONIE BĘDZIE ANKIETA "CZY CZYTASZ TEGO BLOGA", JEŻELI TAK, KLIKNIJ, CHCĘ WIEDZIEĆ ILE WAS JEST!
Dziękuje za wszystko <3

17 komentarzy:

  1. Pamiętasz naszą dzisiejszą rozmowę! jeszcze coś musisz zrobić w tym tygodniu ;))
    tak jak mówiłam siedziałam w ciągłym napięciu ;**** no czekam na kolejna "dawkę" twój blog to mój narkotyk <3 Siostra !

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak mi słów rozdział...hmmm jaki moż być brakuje mi słowa Zajebisy,świetny,wspaniały itd.Ale ja bardzo proszę dodaj jeszcze coś w tym tygodniu,bo jestem uzależniona od twojego bloga...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudnie<33 Wspaniale<33 Wyśmienicie<33 itd.itd. :P
    czekam na następny. Buziaczki. xoxo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny!;)
    pozdrawiam.M.;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej..cudowny*.* Końcówka mnie rozwaliła;d świetne^^

    http://urealizbe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Hejjo! Jestem nową czytelniczką, wpadłam na Twojego bloga przypadkowo, ale od razu, po pierwszym rozdziale się w nim zakochałam ♥_♥ ; D To co Ty tutaj piszesz jest wspaniałe!!! Szczerze, to nie wiem co teraz napisać, bo mam setki myśli w głowie i nie wiem od czego zacząć xd.. Dlatego napiszę tylko tyle, że jesteś zajebista i dziękuję Ci za te cudowne chwile spędzone na czytaniu postów na tym blogu... ; ) Z nawet e wiesz jaką wielką niecierpliwością czekam na nn! :3
    Iza ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział ! Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. http://give-you-heart-a-break.blogspot.com/
    zapraszam na mojego bloga.
    dopiero zaczynam więc jestem ciekawa czy się spodoba
    przecież przyda się wsparcie;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy następny?? ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. swietne, nie moge sie doczekac nexta.:p

    OdpowiedzUsuń
  11. super, dawaj szybko nexta. ;d

    OdpowiedzUsuń
  12. Super! *_*
    czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  13. jezuuuuuuu uwielbiam cię ! pisz jak najszybciej kolejny rozdział bo nie wytrzymam !

    zapraszam na 26 ;)
    www.paradise-with-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny ! Czekam na następny i ma się szybko pojawić ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. SUUUPER, kiedy następny, nie mogę się doczekać tego ,,końca'' o którym wspominał Louis

    OdpowiedzUsuń